Poznaj Arturka

Arturem Jestem

Jestem… „ogryzkiem”, łobuziakiem, maminym chłopakiem.

Jestem…. jeszcze malutki, ale bardzo słodziutki.

Jestem… kochany przez wiele osób, na wszystko znajdę sposób.

 

Artur w dniu Festynu będzie obchodził swoje pierwsze urodziny, z tego względu jeszcze niewiele może powiedzieć, ale jesteśmy przekonani, że gdyby umiał już mówić wywiad z nim wyglądał by mniej więcej tak:

 

Redaktor: Witam Panie Arturze.

Artur: Dzień dobry wujku… tzn. Panie Redaktorze

R: Może nam Pan o sobie coś więcej powiedzieć?

A: Pewnie, że mogę, tzn. powiedziałbym jakbym umiał ;P W sumie to ja jestem bardzo komunikatywny, mamusia na przykład rozumie mnie bez słów. A o sobie to wiem, że duży już jestem. Każdy mi to mówi jak mnie widzi. W końcu 10 miesięcy się udzielam tu i ówdzie. Od babci to już kilka razy usłyszałem, że tyle co ja to niejeden dorosły nie przeżył. Bo ja bardzo lubię żuć, kable na przykład, ale w sumie mój mociuś jest do tego najlepszy.

R: Pana babcia miała raczej na myśli te sześć pobytów w szpitalu i dwie poważne operacje.

A: No nie wiem, co było na tej myśli. Duzi to ciągle o tych lekarzach, badaniach i kontrolach gadają ale znalazłem na nich sposób, jak tylko się uśmiechnę to przestają. Od razu robi się weselej, no to chichram się, kiedy tylko mogę.

R: Przepraszam, że jednak wrócę do tematu, ale pewnie wiele osób zainteresuje, czy Pana brzuszek już jest wygojony.

A: Wszystko w porządeczku, w jak najlepszusim, najlepszusieńkim jak to mawia moja siostrzyczka złośniczka. Nie robię już kupki przez brzuszek tylko jak wszyscy- no wie Pan Panie Redaktorze?

R: Ikhmm… No tak..

A: Na brzuszku zostały mi dwie okazałe blizny. Tata mówi, że będę miał szacun na podwórku i będę miał ksywę „Ściegu”.

R: Wspomniał Pan o siostrze- jak dogadujecie się z Patrycją?

A: No to twarda sztuka jest, na nią jedyną mój zniewalający uśmiech nie działa. Ale za to tym bardziej ją lubię, w końcu z jednego brzucha żeśmy wyszli. Uwielbiam na nią patrzeć i czochrać ją za włosy. Ona czasem na mnie krzyczy i mnie szturcha, ale też zdarza się, że chce żebym ją pocieszył jak jest smutna. Wtedy przytulam ją z całych sił, jestem w tym najlepszy – dajcie mi tylko jakiegoś misia albo mamusie to pokażę, co potrafię.

R: Wydaje się Pan bardzo pogodny, czy zdarza się coś, co Pana smuci?

A: No ja bym się mógł cały dzień śmiać, przytulać i poznawać świat, ale niestety w moim napiętym planie dnia musi się znaleźć miejsce na ogromne ilości leków, odżywek i enzymów ładne słowa potrafię prawda? No i te nieszczęsne inhalacje i klepanko. W tym jednym rodzice mnie nie rozumieją, choć głośno pokazuje, że mi się to nie podoba. To jawna dyskryminacja, bo nie zauważyłem, żeby Papkę traktowali w ten sposób. Oni mówią, że to dla mojego dobra i że bardzo mnie kochają, więc czasem daje się udobruchać jak puszczą ciekawe teledyski. Mam ulubione piosenki z mini mini, Cezik po prostu wymiata no i piosenką -nosa nosa też nie pogardzę. No i mamusia zawsze po tych torturach mnie mocno przytula.

R: Myślę, że ta rehabilitacja jest związana z tym, że choruje Pan na mukowiscydozę…

A: Tak podejrzewałem, że coś jest na rzeczy… Mama często używa tego słowa muko.. coś tam.. Szczególnie w czasie, gdy próbuje uspokoić Patrycję w czasie jej histerii. Siostrzyczka złośniczka niestety często się tak zachowuje. Mamusia mówi, że jest jeszcze zbyt malutka i nie rozumie, że przez to, że jestem chory to wielu rzeczy nie możemy.

R: No właśnie, jak życie waszej rodziny różni się od innych.

A: Nie znam za dużo innych rodzin, a to przez to, że często choruje, średnio, co dwa tygodnie mi się zapalają oskrzela.

R: Chyba chodzi o to, że ma Pan zapalenie oskrzeli?

A: No przecież mówię. Jakoś dziwnie się wtedy czuję. Źle mi się oddycha, kaszlę okropnie i mam zatkany nosek. Nie chce mi się wtedy jeść i nie mogę spać. Na dodatek Patusia wtedy jest dla mnie najbardziej nieuprzejma, bo przeze mnie nie może wyjść na spacer albo do koleżanek. Mnie jest jej bardzo żal, bo na dodatek wtedy mama ma dla niej mniej czasu. Nie może się bawić z Papką, bo musi mnie częściej klepać i inhalować, no i dawać dodatkowe lekarstwa.

R: To smutne, ale wróćmy może do tych różnic…

A: U nas na przykład nie ma kwiatków doniczkowych, pieska to będę mógł oglądać tylko na balkonie u sąsiada. Mamusia musi często sprzątać i dezynfekować moje rzeczy. To przez to, że musimy unikać paskudnych bakterii.

R: Dlaczego to jest aż tak ważne?

A: Podobno moja odporność jest bardzo słaba, gdyby te paskudy mnie dopadły to musiałbym być długo w szpitalu. To jest też związane z jakimiś pieniążkami, ale nie lubię o nich rozmawiać, bo widzę, że jak rodzice coś o nich mówią to od razu robią się smutni. Mój lekarz powiedział, że każda nawet drobna choroba obciąża mój organizm, ale nie martwię się, bo rodzice starają się, żeby nie było mi ciężko.

R: A jakie ma Pan ulubione zajęcia?

A: No chyba jak każdy chłopczyk w moim wieku, lubię chować się za firankę, gadać z moim mociusiem, chichram się strasznie jak ktoś zamiata albo myje zęby, a wspominałem, że ja już mam ich pięć?

R: Jeszcze nie

A: Oj tylko nie znoszę tego jak wychodzą, swędzi wtedy i boli. Ale cieszę się, że są, bo mogę już chrupać wafelki i chrupasy. W ogóle to bardzo lubię jeść, a paluchy u stóp to mi najbardziej smakują, bo są słone. Lekarz mówi, że to przez to, że w tej chorobie nadmiernie wytrąca się sól z organizmu. Ostatnio z namiętnością oddaje się uciekaniu z pokoju, raczkowanie wychodzi mi coraz lepiej. Jednak ćwiczenie czyni mistrza. Trenuje również skakanie, choć nie tyle, co bym chciał, bo mama mi często przerywa mówiąc, że już ją ręce bolą, ale to przecież ja skacze i to jeszcze na nogach, dziwne…

R: Czy ma Pan jakieś marzenia?

A: Chciałbym mieć dużo kolegów i koleżanek, fajnie by było gdyby duzi częściej mnie gdzieś zabierali tylko nie do lekarzy. Trochę się martwię, bo podsłuchałem, że nie będę mógł chodzić na basen ani jeździć nad Sosinę. A moja siostra zawsze taka szczęśliwa stamtąd wraca. Nie wiadomo czy będę chodził do szkoły. Kto chciałby tak ciągle siedzieć w czterech ścianach, ale ja nie dam się tak łatwo. Mam nawet plan, ale to jest tajemnica.

R: Może choć odrobinkę Pan zdradzi.

A: No sam nie wiem… w sumie to potrzebuję pomocy żeby go zrealizować. Nasz wywiad będzie czytało dużo ludzi prawda?

R: Mam taką nadzieję

A: To ja zapraszam wszystkich, którzy chcą zostać moimi przyjaciółmi na Festyn, tam zdradzę Wam moją tajemnicę.

R: To w takim razie do zobaczenia 9 września.

A: Pa, pa

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


6 + = 11

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>